MOJA DROGA NIE JEST DROGĄ POD GÓRĘ

Jest rześki, wiosenny poranek. Dziwna, jednocześnie kojąca cisza. Po ostatnich przewalankach w polityce – a to zapowiedzi zmian w sądownictwie, czy likwidacji gimnazjów – wydaje się być zbawienna. Słowa jak brzytwy. Jeszcze brzmią we mnie słowa Makłowicza sprzed kilku dni o lepkim jęzorze bieżącej polityki, którego starał się unikać jak pocałunku śmierci. Lepki jęzor, pocałunek [...]